W tym właśnie sęk, że Czas nie znosi, aby go zabijano. Gdybyś była z nim w dobrych stosunkach zrobiłby dla Ciebie z twoim zegarem wszystko, co byś tylko chciała.

Lewis Carroll "Alicja w Krainie Czarów"

Podrze

Jezioro Bodeńskie, czyli kwiaty, Alpy i niemieckie autostrady

Obudził mnie śpiew ptaków za oknem…

Ćwierkały i ćwierkały, coraz głośniej i głośniej, aż w końcu dotarło do mnie, że to nie ptaki za oknem śpiewają z okazji ładnej pogody, a mój budzik. Wyłączyłem go więc starając się wycelować palcem w odpowiednią część ekranu w smartfonie i zwlokłem się z łóżka.

Najtrudniej rano jest mi odpalić silnik. Czterdziestojednoletni organizm broni się jak może przed rozruchem po zaledwie kilku godzinach snu, dopiero kilkanaście minut biegania i kilkadziesiąt pompek i brzuszków doprowadzają mnie do stanu jakiej takiej sprawności fizycznej sprzed dziesięciu lat. Prysznic, jajecznica na bekonie, kawa, szklanka soku i kolejne 5 lat ubywa z życiorysu. Można zacząć funkcjonować normalnie.

Przez niemieckie autostrady jedzie się bardzo przyjemnie, aczkolwiek nie jest to tak jak słyszałem od wielu znajomych, że nie ma żadnych ograniczeń prędkości. Ograniczenia są, w większości do 120 km/h, przynajmniej tutaj, w okolicach Stuttgartu. Ale mimo wszystko jedzie się przyjemnie, bo drogi są równe i miejscami mają po trzy pasy w jednym kierunku. Droga nad Jezioro Bodeńskie prowadzi kilkoma bardzo wysokimi wiaduktami, z najwyższym na wysokości około 800 m n.p.m. i jezdnią około 90 metrów nad ziemią. Niedużo widać w dole, bo auto osobowe jest niskie i barierki zasłaniają widok, ale kierowcy TIR-ów mają pewnie niezłą frajdę z jazdy tą trasą.

Konstanz

Konstancja to największe miasto niemieckie nad Jeziorem Bodeńskim. Zostawiliśmy auto na parkingu (o dziwo darmowym w niedzielę i święta), po czym przez pustą jeszcze przed południem starówkę przeszliśmy na deptak nad samym jeziorem. Niemcy mają długi weekend, więc nikomu nie chce się wychodzić z domu przed południem. Zapewne już w południe wszystkie kawiarnie na starym mieście będą zapełnione jak łódzki tramwaj w godzinach szczytu. Widoki na jezioro pocztówkowe, więc zrobiłem kilkanaście zdjęć i trzeba było ruszać dalej, bo do zwiedzenia było jeszcze kilka atrakcji poza Konstancją. Przespacerowaliśmy się mostem nad Renem w miejscu, gdzie ten wypływa z jeziora, przeszliśmy się deptakiem wzdłuż nabrzeża, po czym wolnym krokiem już przez miasto wróciliśmy do samochodu i pojechaliśmy na Mainau.

Wyspa Kwiatów

Mainau nazywana jest Wyspą Kwiatów i jest jedną z największych atrakcji turystycznych nad Jeziorem Bodeńskim. Niby wiedziałem o tym, ale mimo wszystko nie spodziewałem się, że przez prawie pół godziny będziemy szukać parkingu, a następne piętnaście będziemy stać w kolejce do kasy. Jak się okazało, zwiedzanie wyspy jest płatne i kosztuje 19 euro od osoby, a ponieważ jak już wspominałem w Niemczech jest długi weekend, wszyscy wpadli na pomysł, że właśnie to najlepsza pora do weekendowego spędzenia czasu.

Na wyspie kwiatów - wiadomo - mnóstwo kwiatów. Poza tym oczywiście znów piękne na jezioro (i na Alpy, które niestety tego dnia widać było ledwo-ledwo), więc znowu można było zabawić się w Japończyka, a przy okazji potestować kilka filtrów fotograficznych. Nie tylko ja bawiłem się w Japończyka, robili to też Niemcy i... sami Japończycy. Jednemu z nich aparat wypadł z ręki wprost na beton rozsypując się na kawałki i aż żal było patrzeć jak kilka tysięcy złotych właśnie zmienia się w kupę nie nadającego się do niczego złomu. W niespełna trzy godziny obeszliśmy całą wyspę wraz ze zwiedzeniem stojącego w najwyższym punkcie pałacu. Nie za wiele w środku było do oglądania, zaledwie kilka pokoi z widokiem na wodę, galeria obrazów takich sobie, sklep z pamiątkami i kawiarnia urządzona w stylu "palmiarnianym", gdzie można było posiedzieć w szklarnianych warunkach w cieniu palm i posłuchać skrzeczących w dużych klatkach papug. Na koniec stanęliśmy w potężnej kolejce do kolejnej szklarni, gdzie w tropikalnych warunkach można obejrzeć kilka gatunków motyli, których nie zobaczymy na polskich łąkach. Prawdę mówiąc nie zdawałam sobie sprawy, że niektóre mogą dorosnąć do tak wielkich rozmiarów.

Na Mainau można się dostać z dwóch stron: jedna jest od strony lądu, którą przyjechaliśmy, oraz druga od strony jeziora, gdzie można przypłynąć statkiem wycieczkowym od strony szwajcarskich i austriackich miast. Stateczki kursują bardzo często, a z tego co zaobserwowałem, za każdym razem mają pełną obsadę. Może to dlatego, że to długi weekend.

Jak się okazało - jest jeszcze trzecia strona: wyspę jak i całe jezioro można oglądać z góry podczas lotu wycieczkowego sterowcem Graf Zeppelin, których fabryka znajduje się również w tych okolicach, w Friedrichshafen.

Überlingen

To ostatnie miasto które byliśmy w stanie zwiedzić jednego dnia. Można byłoby się spiąć i objechać całe jezioro dookoła szukając jeszcze lepszych widoków na panoramę Alp i zwiedzając średniowieczne fortece położone nad jeziorem, ale nie było sensu. Nie jestem zwolennikiem napiętych planów podczas wycieczek, wolę na spokojnie pospacerować, robiąc przerwy na spokojne posiedzenie w ciekawych miejscach. Tak też zrobiliśmy w Überlingen: najpierw bez pośpiechu poszukaliśmy miejsca, gdzie możemy zjeść obiad serwowany przez rodowitych Niemców z dalekiego wschodu, przy okazji szerokim łukiem omijając wszystkie nadbrzeżne kawiarnio-restauracje pełne ludzi siedzących nad filiżankami z obrzydliwie drogą kawą i lodami i z nosami w smartfonach, a potem znów spokojny spacer po promenadzie nad jeziorem, starówce i na koniec kilka zdjęć z wysokiej baszty murów obronnych, skąd bardzo jest bardzo ciekawy widok miasto i jezioro.

I do domu...

Powrót bez historii - po niespełna dwóch godzinach jazdy autostradą byliśmy w Stuttgarcie. My jechaliśmy samochodem, ale jezioro otoczone jest też ścieżkami rowerowymi, w większości asfaltowymi, więc jak ktoś ma ochotę i możliwość na dłuższą wycieczkę rowerową, to myślę że jest warto poświęcić kilka dni na bezstresowe zwiedzanie tych okolic. rs, Stuttgart, maj 2015

Inne relacje
Polska
Okolice Przedborza 2020, Potęga Prasy 2008-2015, Jasna Góra, 2000-2009, Pomorze Zachodnie, sierpień 2008, Ochodzita 2007, Beskidy 2006, Oświęcim 2006, Niesulice 2006, Miejsca z delegacji 2000-2007, Sulechów 2005, Rewal 1998-2005, Karpacz 1993
Szwecja
Czekając na wiosnę 2019, Femundsmarka i Fulufjället 2016, Gränna 2012, Örebro 2012, Höga Kusten 2012, Szwecja 2011, Szwecja 2010, Uppsala, kwiecień 2009, Motala rowerem 2009, Östergötland 2009, All along the watchtower, Sztokholm, 12 lipca 2008, Dookoła jeziora Roxen, 19 lipca 2008, Ecopark Omberg, 5 lipca 2008, Vadstena, 21 czerwca 2008, Ekenäs Slott 10-11 maj 2008, Östergotland 2008
Inne
Pijana wiśnia, czyli Lwów po latach, grudzień 2018, Stuttgart wiosenny i gorący, czerwiec 2015, Der "Schwäbische Grand Canyon", czerwiec 2015, Stuttgarckie Winnnice, czerwiec 2015, Jezioro Bodeńskie, maj 2015, Kopenhaga, wrzesień 2012, Tallin, wrzesień 2011, Wiedeń, sierpień 2011, Turku, czerwiec 2010, Ukraina, marzec 2010, Lviv, styczeń 2010, Ukraina zachodnia, październik 2009, Lwów, wrzesień 2009, Helsinki 2009, Litwa, maj 2008, Wiedeń i Morawy 2006, Ahlbeck 2003