W tym właśnie sęk, że Czas nie znosi, aby go zabijano. Gdybyś była z nim w dobrych stosunkach zrobiłby dla Ciebie z twoim zegarem wszystko, co byś tylko chciała.

Lewis Carroll "Alicja w Krainie Czarów"

Podrze

Dookoła jeziora Roxen, 19 lipca 2008

Zaczęło się koło jedenastej, a skończyło późnym wieczorem, gdy licznik wskazał 91 kilometrów pedałowania. Nie było łatwo, ale nikt nie mówił, że ma być łatwo. Nie było ładnej pogody, ale nikt z meteorologów nie przewidywał ładnej pogody. W początkowej fazie przerwy w podróży wyznaczał więc deszcz. Dobrze, że udało mi się namówić Grzesia, we dwóch zawsze raźniej.

Nie szukałem tym razem kamieni runicznych, spodziewałem się za to zobaczyć pozostałości średniowiecznych zamków położonych malowniczo nad brzegiem jeziora. Pierwsza z nich pokazała się w Stjärnorp i był to siedemnastowieczny szkocki zamek rodziny Douglasów, a właściwie to, co z niego pozostało. Muszę powiedzieć, że widywałem już bardziej malownicze ruiny zamku, a to co zobaczyłem, raczej przypominało zniszczoną fabrykę z zatkniętą szwedzką flagą na wieży, niż bogatą posiadłość. Widać - w Szkocji taka moda. W ogóle warto zwrócić uwagę na przywiązanie Szwedów do flagi państwowej. Można ją zobaczyć praktycznie na każdym domu mijanym po drodze: na drzwiach, na masztach, na kominach, po prostu Szwedzi są dumni ze swej państwowości. Chciałbym zobaczyć to kiedyś w Polsce nie tylko 3-go Maja.

Druga z nich znajdowała się w Grensholm i przypominała zburzony dom z kamienia, tak na oko około 80 m. kw. Na tabliczce pod ruinami jest lakoniczny tekst: "Na klifie znajduje się pomniejszy fort. W XV wieku odziedziczył go Magnus Green. Najpierw był on przeciwnikiem króla w czasie reformacji, później dołączył do unii. Nie mamy żadnych informacji o bitwach w tym miejscu, ale żołnierze musieli mieć wiele niepokojących momentów kiedy wrogowie Magnusa byli większością." Ale zanim zajechaliśmy do Greensholm po drodze zabłądziliśmy delikatnie nad jeziorem chcąc jechać tuż przy linii brzegowej, jak ścieżkę pokazywała mapa topograficzna. Ścieżka okazała się udeptaną ściółką w lesie. Chcąc jak najszybciej dotrzeć do chociaż szutru, po godzinie włóczenia się po lesie wróciliśmy tam, skąd zjechaliśmy z drogi. Więc wyszło na to, że zjedliśmy sobie śniadanie w malowniczej scenerii nad jeziorem Roxen jego mać. A podczas gdy my zjadaliśmy zapasy, nad jeziorem słońce walczyło z ulewą.

Wracając do ruin, to chociaż nie były powalające, to widoki warte były wdrapania się na górę i pochodzenia po tych murach. Na dole całkiem niczego sobie plaża (plaża piaszczysta w Szwecji to skarb), więc można przekąsić małe co nieco, wykąpać się w jeziorze wykorzystując chwilę słońca i z powrotem na rower i w drogę.

Idąc przez las trzeba uważać pod nogi. Nie tylko podczas tej wycieczki natknąłem się na węża, co widać na moich zdjęciach z poprzednich wycieczek, ale wcześniej to był grass snake, czyli po prostu zaskroniec (z żółtymi plamami za skroniami). Natomiast ten widziany teraz to był viper, czyli nasza żmija zygzakowata i był naprawdę duży. Niestety zdążył uciec przed aparatem. Co dziwniejsze, to wcale nie miał takich wyraźnych zygzaków jak w Polsce. Ale innych węży tu po prostu nie ma, a przynajmniej ja nie wiem o ich istnieniu.

W lesie napotkaliśmy również pozostałości kamiennych budowli, ale co to było - nie mam pojęcia. Najprawdopodobniej służyły do wypalania cegieł, świadczą o nich ich pozostałości wewnątrz tych kamiennych konstrukcji.

Dalej droga była już mniej uczęszczana i coraz bardziej malownicza, i tą właśnie malowniczą drogą dojechaliśmy do kolejnych "malowniczych" ruin.

Po półgodzinie przedzierania się przez las i bagna, niekiedy w wodzie po kostki doczłapaliśmy się z obładowanymi rowerami do pierwszej twierdzy Fornborg, a raczej do tego, co z niej pozostało. A pozostały... dwie kupki kamieni. Szwedzi są dla mnie mistrzami świata w robieniu dziedzictwa narodowego z kamieni. Mimo że przy każdych ruinach stoi odpowiednia tabliczka z ostrzeżeniem, że zabytki dziedzictwa narodowego są chronione przez prawo, to nie przeszkadza to, że na szczytach tych wzniesień są miejsca na ogniska. Widok tych ognisk z łodzi pływających po jeziorze musi być niesamowity.

Piękne widoki czekały na nas również tutaj, niestety na kolejnej twierdzy Henriksborg, oddalonej kolejny kwadrans drogi przez las, już nie. Tam czekał na nas tylko kawałek murku z dość mocno ograniczonym widokiem na nowoczesny wiadukt w Norsholm. Fort zbudowany został przez biskupa Henrika Tidemanssona w drugiej połowie XV wieku. Był jego siedzibą, a wewnątrz muru obronnego znajdowało się kilka drewnianych budynków gospodarczych. Pałac został spalony podczas reformacji. Niestety o tych dwóch twierdzach nie można przeczytać nawet w szwedzkiej Wikipedii. Do asfaltowej drogi trzeba było wrócić tą samą podmokłą trasą przez las.

A potem był Norsholm ze śluzą pozwalającą statkom płynąć w dalszą drogę i tak oto znaleźliśmy się na przeciwległym krańcu jeziora dokładnie naprzeciwko śluz w Bergu, a licznik roweru wskazał 60 przejechanych kilometrów. Został już tylko powrót do domu, który z powodu dość późnej już pory odbyliśmy poboczem drogi krajowej S4.

Najprawdopodobniej była to moja ostatnia wycieczka rowerowa po Szwecji w tym roku. Szwecja jest bardzo ciekawa, ale po półrocznym pobycie po prostu powszednieje. Zostało ciągle wiele miejsc do zwiedzenia, z których dwa wysuwają się na pierwszy plan: Gotlandia oraz Daleka Północ. Jak zdrowie pozwoli to w lutym pojadę do Jokkmokk na zimowy jarmark. Nie udało się w tym roku, może uda się w przyszłym...

Z tatą i bratem w Bergu nad Roxen dokładnie tydzień wcześniej.

Inne relacje
Polska
Okolice Przedborza 2020, Potęga Prasy 2008-2015, Jasna Góra, 2000-2009, Pomorze Zachodnie, sierpień 2008, Ochodzita 2007, Beskidy 2006, Oświęcim 2006, Niesulice 2006, Miejsca z delegacji 2000-2007, Sulechów 2005, Rewal 1998-2005, Karpacz 1993
Szwecja
Czekając na wiosnę 2019, Femundsmarka i Fulufjället 2016, Gränna 2012, Örebro 2012, Höga Kusten 2012, Szwecja 2011, Szwecja 2010, Uppsala, kwiecień 2009, Motala rowerem 2009, Östergötland 2009, All along the watchtower, Sztokholm, 12 lipca 2008, Dookoła jeziora Roxen, 19 lipca 2008, Ecopark Omberg, 5 lipca 2008, Vadstena, 21 czerwca 2008, Ekenäs Slott 10-11 maj 2008, Östergotland 2008
Inne
Pijana wiśnia, czyli Lwów po latach, grudzień 2018, Stuttgart wiosenny i gorący, czerwiec 2015, Der "Schwäbische Grand Canyon", czerwiec 2015, Stuttgarckie Winnnice, czerwiec 2015, Jezioro Bodeńskie, maj 2015, Kopenhaga, wrzesień 2012, Tallin, wrzesień 2011, Wiedeń, sierpień 2011, Turku, czerwiec 2010, Ukraina, marzec 2010, Lviv, styczeń 2010, Ukraina zachodnia, październik 2009, Lwów, wrzesień 2009, Helsinki 2009, Litwa, maj 2008, Wiedeń i Morawy 2006, Ahlbeck 2003