W tym właśnie sęk, że Czas nie znosi, aby go zabijano. Gdybyś była z nim w dobrych stosunkach zrobiłby dla Ciebie z twoim zegarem wszystko, co byś tylko chciała.

Lewis Carroll "Alicja w Krainie Czarów"

Podrze

Ecopark Omberg, 5 lipca 2008

Do odwiedzenia Ecoparku w Ombergu przymierzałem się już od dawna, tylko jakoś tak zawsze było mi nie po drodze. Miałem wielką ochotę pojechać tam na rowerze, ale 70 kilometrów pedałowania w jedną stronę jakoś nie przemawiało do mnie zbyt przekonująco. Plan B zakładał nocleg na miejscu, w jednym z drewnianych przeznaczonych do tego celu domków, dobrze jednak, że nie doszedł do skutku, bo wszelkiego szwedzkiego robactwa fruwa tam co niemiara i obawiam się, że ciężko byłoby oko zmrużyć bez totalnego "znieczulenia się" jakimś płynem antykomarowym o stężeniu co najmniej 40 procent.

Wypalił za to plan C: dwa samochody, osiem osób, wszyscy nastawieni bardzo bojowo, więc...

Ecopark w Ombergu przedstawiany jest w przewodnikach jako jedna z większych atrakcji Östergötland. Krajobraz prawie jak u nas w Bieszczadach. Szybko się jednak okazało, że "prawie" robi wielką różnicę. Trasy są super oznakowane, z dala od dróg, ciężko usłyszeć przejeżdżające samochody. Ktoś może powiedzieć, że ciężarówki słychać nawet na Ukrainie na środku stepu. Tak, ale tu ciężarówek nie ma. Czasami można napotkać jakąś na autostradzie w dzień roboczy. No a gdzie cała ta rzesza TIRów? Na pociągach, proszę czytaczy... Na pociągach. Wot tiechnika.

Każdy może znaleźć trasę dla siebie. Pieszy zaawansowany, pieszy amator, rowerzysta, bądź ...niewidomy. Jak zobaczyłem tabliczki z napisami w języku Braila, to jakoś tak dziwnie się poczułem przypominając sobie polskie bloki czteropiętrowe bez wind i urzędy bez podjazdów dla niepełnosprawnych. Po drodze porozrzucane są punkty widokowe: na góry, na lasy, na jezioro, na kamienie. To jest właśnie najciekawsze, że Szwedzi z kamienia potrafią zrobić niesamowitą atrakcję turystyczną. Np. ot taki kamyczek z odciśniętym kręgosłupem jakiegoś prehistorycznego zająca.

Przykład ewolucji wśród wiatraków. Wersja "clasic" i "modern".

Narada w stylu "idziemy dalej, czy wracamy".

Plemię na wojennej ścieżce. ścieżka, choc trudno w to uwierzyc, w trudniejszych miejscach wyłożona jest deskami.

Po drodze obejrzeliśmy ruiny klasztoru Cystersów w Alvastrze. Malowniczość sprzyja różnym sytuacjom, np. próbie chóru i teatru na wolnym powietrzu. Aha. Na murach rośnie lawenda. W ogóle w Szwecji rośnie lawenda. Mnóstwo lawendy. Dziko rośnie. I pachnie nieziemsko...

No i tradycyjnie nie mogło się obyć bez kamyczka. Tym razem w Rök. Pierwszy kamień, nad którym widziałem postawiony daszek. Do tego napisy na nim zostały przetłumaczone na bardziej ludzki język. Więcej w wikipedii.

Przed powrotem do domu oczywiście tradycyjny już grill.

Co teraz? Może w końcu Gotlandia... We will see.

Inne relacje
Polska
Okolice Przedborza 2020, Potęga Prasy 2008-2015, Jasna Góra, 2000-2009, Pomorze Zachodnie, sierpień 2008, Ochodzita 2007, Beskidy 2006, Oświęcim 2006, Niesulice 2006, Miejsca z delegacji 2000-2007, Sulechów 2005, Rewal 1998-2005, Karpacz 1993
Szwecja
Czekając na wiosnę 2019, Femundsmarka i Fulufjället 2016, Gränna 2012, Örebro 2012, Höga Kusten 2012, Szwecja 2011, Szwecja 2010, Uppsala, kwiecień 2009, Motala rowerem 2009, Östergötland 2009, All along the watchtower, Sztokholm, 12 lipca 2008, Dookoła jeziora Roxen, 19 lipca 2008, Ecopark Omberg, 5 lipca 2008, Vadstena, 21 czerwca 2008, Ekenäs Slott 10-11 maj 2008, Östergotland 2008
Inne
Pijana wiśnia, czyli Lwów po latach, grudzień 2018, Stuttgart wiosenny i gorący, czerwiec 2015, Der "Schwäbische Grand Canyon", czerwiec 2015, Stuttgarckie Winnnice, czerwiec 2015, Jezioro Bodeńskie, maj 2015, Kopenhaga, wrzesień 2012, Tallin, wrzesień 2011, Wiedeń, sierpień 2011, Turku, czerwiec 2010, Ukraina, marzec 2010, Lviv, styczeń 2010, Ukraina zachodnia, październik 2009, Lwów, wrzesień 2009, Helsinki 2009, Litwa, maj 2008, Wiedeń i Morawy 2006, Ahlbeck 2003