W tym właśnie sęk, że Czas nie znosi, aby go zabijano. Gdybyś była z nim w dobrych stosunkach zrobiłby dla Ciebie z twoim zegarem wszystko, co byś tylko chciała.

Lewis Carroll "Alicja w Krainie Czarów"

Podrze

Vadstena, 21 czerwca 2008

Plan był prosty: wstać wcześnie, wsiąść na rower i pojechać do Vadsteny. Takie tam marne jakieś... 50 kilometrów. Prognozy były takie sobie, prawdopodobieństwo deszczu około 30%, silny wiatr, no i temperatura nie wskazująca na upały...

Wyjechaliśmy zgodnie z planem, czyli piętnaście minut po dziewiątej ;) Zaraz na początku okazało się, że z okazji Midsummer planowane zakupy żywności w trasie musimy odłożyć co najmniej do godziny 11.

Powoli, z wiatrem w oczy (ja bym go nazwał wichurą, ale niech tam meteorologom, że to wiatr ;), deszczem wiszącym nad głową poruszaliśmy się powoli do przodu mijając po drodze kamienie runiczne i oglądając Szwecję, którą warto zobaczyć. Do Vadsteny wjechaliśmy parę minut po czternastej z silnym postanowieniem, że ani ruchu korbą więcej.

Vadstena jaka jest, każdy może poczytać w przewodnikach: najważniejsze dwie atrakcje to katedra, w której złożone są relikwie Świętej Brygidy oraz średniowieczny zamek otoczony fosą, która teraz jest wykorzystywana jako parking dla różnego typu jachtów i motorówek. Z zamku rozprzestrzenia się niesamowity widok na jezioro Vattern, które bardziej podobne jest do morza niż szwedzki Bałtyk.

Powrót był niesamowity: trzy godziny z długimi postojami, czyli średnio około 17 kilometrów na godzinę. W ten sposób wiatr zwrócił nam to, co zabrał w tamtą stronę. Niebo też się rozchmurzyło, chyba w nagrodę, że udało nam się osiągnąć cel.

Nie ma sensu opisywać wszystkiego, co widzieliśmy po drodze. Po prostu trzeba jechać i to zobaczyć. Najbliższa okazja już w najbliższą sobotę na trasie dookoła Roxen.

Oczywiście jak nie będzie padać :)

Agata, Michał, Witek

i Rafał

Foto:

Wiatr wiał przeokrutnie, ale nie daliśmy się pokonać.

Przerwa w podróży wypadała w różnych miejscach...

Kamienie rzucone na szaniec.

Vadstena jaka jest każdy widzi: typowe szwedzkie miasteczko.

Święta Brygida za życia i po śmierci.

Jest potężny...

A w tej fosie to taaakie ryby pływają...

To jezioro to prawie ocean.

Rozwiązania a'la UAZ: dodatkowy zbiornik na wodę i koło zapasowe na bagażniku.

Zasłużona kolacja :)

Inne relacje
Polska
Okolice Przedborza 2020, Potęga Prasy 2008-2015, Jasna Góra, 2000-2009, Pomorze Zachodnie, sierpień 2008, Ochodzita 2007, Beskidy 2006, Oświęcim 2006, Niesulice 2006, Miejsca z delegacji 2000-2007, Sulechów 2005, Rewal 1998-2005, Karpacz 1993
Szwecja
Czekając na wiosnę 2019, Femundsmarka i Fulufjället 2016, Gränna 2012, Örebro 2012, Höga Kusten 2012, Szwecja 2011, Szwecja 2010, Uppsala, kwiecień 2009, Motala rowerem 2009, Östergötland 2009, All along the watchtower, Sztokholm, 12 lipca 2008, Dookoła jeziora Roxen, 19 lipca 2008, Ecopark Omberg, 5 lipca 2008, Vadstena, 21 czerwca 2008, Ekenäs Slott 10-11 maj 2008, Östergotland 2008
Inne
Pijana wiśnia, czyli Lwów po latach, grudzień 2018, Stuttgart wiosenny i gorący, czerwiec 2015, Der "Schwäbische Grand Canyon", czerwiec 2015, Stuttgarckie Winnnice, czerwiec 2015, Jezioro Bodeńskie, maj 2015, Kopenhaga, wrzesień 2012, Tallin, wrzesień 2011, Wiedeń, sierpień 2011, Turku, czerwiec 2010, Ukraina, marzec 2010, Lviv, styczeń 2010, Ukraina zachodnia, październik 2009, Lwów, wrzesień 2009, Helsinki 2009, Litwa, maj 2008, Wiedeń i Morawy 2006, Ahlbeck 2003